lis 20 2009
Artukuł znaleziony w sieci. Pozwoli nam przybliżyć sutacje w której mamy słabą samoocenę i traktujemy siebiez tej gorszej strony. Ale to wszystko tylko tak wygląda w naszych oczach, teraz tylko kwestia tego czy zaakceptujemy to i zaczniemy z tym żyć w równowadze, albo będziemy próbować z tym walczyć na siłę, nic nie zyskując. Nie każdy jest taki sam, każdy ma prawo odróżniać się od innych osób. Wiadomo sprawdzone schematy najlepiej się akceptuje a jak ktoś odbiega od norm uważany jest za “innego”. W tym artykule mowa jest o kontaktach z innymi osobami. *Może nam się wydawać że jesteśmy mało towarzyscy bo np. wolimy coś robić samemu albo w ogóle rzadko wychodzimy z znajomymi. No tak, ale czy wzwiązku z tym powinniśmy traktować siebie gorzej? Czy czyni nas to gorszymi od innych? Nie sądze, jestem pewnien, że NIE. Oczywiście jak nie podobamy się sobie to możeby zacząć coś zmienić, jeszcze coś dodać, to jest całkiem normalna rzecz, sam tak z resztą robie. Tylko że nie starajmy się robić z siebie zupełnie innej osoby z innym usposobieniem, temperamentem itp. Po pierwsze nie wyjdzie nam to, no i to już nie będziemy MY.
*Osoby z DDA często mają swój świat, dzieje się tak ponieważ próbując uciec przed rzeczywistością która ich boleśnie doświadczała tworzą sobie swój własny świat w którym czują się bezpiecznie i dobrze.
Na moim pierwszym spotkaniu z psychologiem, jak powiedziałem z czym przychodze, jaki mam problem, po jakimś upływie czasu padło stwierdzenie że może jestem introwertykiem. Teraz chyba już to bardziej akceptuje. Chciaż i tak nie uważam się za 100% introwertyka :), można powiedzieć że jestem tak po środku, mogę udzielać się w grupie itp. ale też mam takie okresy w któych chciałbym być sam, sam z własnymi myślami.
Już odbyłem całkiem sporo spotkań z psychologiem i jednego jestem pewien, nie wolnno poddawać się schematom. To jest twoje życie i masz prawo być w nim sobą a nie zachowywać się jak inni i robi coś bo reszta tak robi.
Tekst nie dotyczy bespośrednio tematu DDA, ale może uświadomić nam, że są różni ludzi i nie trzeba się tego wstydzić.
Artykuł może niektórym nieco pomoże w zrozumieniu samego siebie.
Samotni z wyboru
Miina Matsuoka żyje samotnie w Nowym Jorku. Ma dwa koty i wszystkie rozmowy telefoniczne odsłuchuje z automatycznej sekretarki. Jednak zanim wyciągniesz pochopne wnioski, zauważ, że potrafi nawiązać kontakty w pięciu językach, pracując jako business manager w międzynarodowej firmie projektującej oświetlenie.
Po prostu nie lubi udzielać się towarzysko – woli długie kąpiele, filmy na DVD i zaangażowanie w projekty artystyczne. Ma dobrych, bliskich przyjaciół i chodzi potańczyć mniej więcej raz w miesiącu, potem czuje jednak silną potrzebę, aby ”ukryć się i odzyskać siły”.
W naszym społeczeństwie, którego trzy czwarte populacji stanowią ekstrawertycy, samotnicy (poza Henrym Davidem Thoreau) są szufladkowani jako dziwni czy żałośni. Jednak soliści, tacy jak Matsuoka, mogą znakomicie funkcjonować – po prostu wolą podróżować po własnym, wewnętrznym wszechświecie.
Samotni często słyszą od mających dobre intencje osób, że powinni być bardziej towarzyscy, jednak sugestia, że są po prostu czarno-białym przeciwieństwem tryskających energią rówieśników nie jest trafna. Introwertycy nie są po prostu mniej towarzyscy niż ekstrawertycy; oni także angażują się w rzeczywistość – tylko w zupełnie inny sposób.
Podczas gdy osoby towarzyskie smakują niuanse relacji międzyludzkich, samotni skupiają się raczej na własnych pomysłach i na bodźcach, których nie odbierają umysły innych. Zaangażowanie społeczne ich wyczerpuje, a spokój dodaje im energii.
czytaj całość »