Kolejna wizyta, bodajrze 6 nie pamiętam dokładnie.

Jest co raz lepiej, przynajmniej mnie się tak wydaje :] Sama terapeutka to potwierdziła, więcj chyba faktycznie tak jest :) Chodź ciągle mam wrażenie, że może specjalnie tak mówić aby mnie podbudować, nie zasmucać, skłonić do jeszcze większej pracy nad sobą. Z jedenj strony dowiedziałem się już sporo o sobie, w czym tkwi problem kto go spwodował i jak mi przeciwdziałać, jak się bronić przed “naszłościami z dzieciństwa” :/. Zwyczajnie jak się nie przejmować i nie zważać na innych. Nie oceniać się negatywnie, być dla siebie przyjacielem, pomagać sobie samemu. Do nie dawna głównym tematem i powodem naszych rozmów była matka, jako ta osoba która miała na mnie największy wpływ, ostatnio doszedł do tego jeszcze ojciec ten który pił, awanturował się, ale też ten który mnie oceniał negatywnie. Nie był ze mnie zadowolony, przynajmniej ja to tak odbierałem. Obecnie wygląda to tak, że w wszystkim co robię chciałbym być dobry jak nie najlepszy, stawiam sobie zbyt wysoko poprzeczkę, chciałbym zrobić wszystko w krótkim odstępie czasu, najlepiej na wczoraj. Cele są jak najbardziej do osiągnięcja ale w dłuższym przedziale czasu. Stale jestem nie zadwolny z siebie, ostatnio trochę się to zmieniło, ale nadal siedzi to we mnie że mogłbym więcej, lepiej, ale gdy chce zrobić więcej ponad moje możliwości i mi nie wychodzi zaczynam tracić motywacje, oceniać siebie negatywnie, że jestem do kitu i wszystko zaczyna upada … To tyczy się wszystkiego, sportu, pracy itd.
ostatnio kumpel odpisał mi ciekawie, sprawa dotyczy czegoś innego, ale pasuje do wszystkiego
moze i musi rodzic sie długo i w bólach ale co łatwo przychodzi nie jest szanowane


